Historia Historia

Historia urządzania lasu
W Polsce za prekursora planowania urządzeniowego uchodzi wielki kanclerz koronny Jan Zamoyski (1542–1605), który w swoich dobrach wprowadził instrukcje gospodarcze nakazujące m.in. odnowienia po zrębach zupełnych. W 1786 r. rozpoczęto w Polsce pierwsze prace urządzeniowe w lasach królewskich na terenach obecnej Puszczy Kozienickiej. 200-letnia rocznicę tych prac obchodzono na Konferencji naukowej BULiGL w Wildze w 1987 r. W czasach nam bliższych, dużą rolę w kształtowaniu państwowego urządzania lasu odegrały działania związane z urządzaniem lasów państwowych podejmowane w okresie międzywojennym. Działania te – kontynuowane po II wojnie światowej – doprowadziły do utworzenia w 1956 r. Biura Urządzania Lasu i Projektów Leśnictwa, którego nazwę w 1973 r. zmieniono na Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej po odłączeniu z Biura pracowni ds. projektowania inwestycji w lasach.
Początki państwowego urządzania lasu w Polsce międzywojennej, następnie tworzenie służb urządzeniowych i ich funkcjonowanie do 1956 r. realizowano w ramach administracji Lasów Państwowych. Po roku 1956 trzonem urządzania lasu jest nasze przedsiębiorstwo.


Omówienie poszczególnych rewizji urządzania lasu

 

Historia pomiarów geodezyjnych
Historia pomiarów geodezyjnych na gruntach leśnych sięga czasów sprzed II wojny światowej.
W tym okresie zespoły składające się z geodetów i leśników na terenie poszczególnych Dyrekcji Lasów Państwowych wykonywały pomiary uzupełniające oraz nowe pomiary, stosując stabilizację znakami trwałymi (kamienie lub słupy betonowe). Kierownicy tych zespołów, zgodnie z obowiązującymi w tym czasie przepisami, posiadali uprawnienia mierniczych przysięgłych. więcej >>

 

Historia przedsiębiorstwa
W okresie powojennym organizacja urządzania lasu rozpoczęła się od utworzenia zaraz po wojnie w 17 dyrekcjach lasów państwowych – sekcji urządzania lasu. Z sekcji tych – zarządzeniami nr 413-227 Ministra Leśnictwa z dnia 23 listopada 1955 r. – utworzone zostało 15 biur urządzania i pomiaru lasu położonych w Białymstoku, Toruniu, Gdańsku, Katowicach, Radomiu, Szczecinku, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Poznaniu, Przemyślu, Gorzowie Wielkopolskim, Siedlcach oraz Brzegu. Od 1 października 1956 r. przedsiębiorstwo przyjęło nazwę Biuro Urządzania Lasu i Projektów Leśnictwa. W wyniku zmian zadań legislacyjnych 1 stycznia 1973 r. nazwa przedsiębiorstwa została zmieniona na Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej. Pomimo, że biura te pozostawały nadal w administracji Lasów Państwowych, był to ważny krok w kierunku usamodzielnienia się służby urządzania lasu oraz utworzenia samodzielnego przedsiębiorstwa. 30 września 1996 r. funkcję organu założycielskiego i tym samym sprawowanie nadzoru nad BULiGL przejął Minister Skarbu Państwa, a przedsiębiorstwo zostało zaliczone do grupy przedsiębiorstw o szczególnym znaczeniu dla gospodarki państwa. Od 1 stycznia 2017 r. organem założycielskim przedsiębiorstwa jest Minister Środowiska.

Historia oddziału Historia oddziału

Historia Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej Oddziału w Gorzowie Wielkopolskim

Organizację leśnictwa na ziemiach zachodnich rozpoczęto zaraz po zakończeniu II wojny światowej, tj. w maju 1945 r.

W Gorzowie Wielkopolskim powstała Dyrekcja Lasów Państwowych Okręgu Lubuskiego, której jedną z jednostek organizacyjnych było Biuro Zagospodarowania Lasu z oddziałami: hodowli lasu, stanu posiadania  i urządzania lasu. Oddział Urządzania Lasu powstał 15 sierpnia 1945 r. i mieścił się kolejno przy ul. Mickiewicza 31, Dąbrowskiego 17,  Mieszka I 33,     a od 1951 r. do chwili obecnej przy ulicy Żwirki i Wigury 4 (budynek wybudowany w 1928 r. jako dwurodzinny dom mieszkalny).

Służba urządzania lasu rekrutowała się z leśników przenoszonych służbowo z centralnych województw oraz repatriantów z terenów wschodnich.

Prace terenowe organizowano bez znajomości terenu, przy braku map leśnych. W większości wypadków mapy, operaty i inne materiały zostały zniszczone przez Niemców. Trudno było poruszać się po lesie, szczególnie w pasie granicznym wzdłuż Odry i wybrzeża Bałtyku. Drogi były zniszczone, poprzerywane lejami po bombach, często można było natrafić na niewypały.

W latach 1946 – 1947 opracowano przybliżoną tabelę klas wieku dla lasów Okręgu Lubuskiego o pow. 521 tys. ha (68 nadleśnictw).

W latach 1947 – 1953 Oddział w Gorzowie Wlkp. przeprowadził prace prowizorycznego urządzenia lasu, które miały na celu uporządkowanie stanu posiadania nadleśnictw, jak i gospodarowania ich drzewostanami.

Z dniem 1 stycznia 1956 r.,  Zarządzeniem Ministra Leśnictwa,  utworzono Biuro Urządzania Lasu i Pomiaru Lasu w Gorzowie Wielkopolskim, z zasięgiem działania na terenie Szczecińskiego Okręgu Lasów Państwowych, a 1 października 1956r. Biuro Urządzania Lasu i Projektów Leśnictwa w Warszawie z 15 Oddziałami, wśród których był Oddział w Gorzowie Wielkopolskim.

W latach 1956 – 1967 Oddział wykonywał prace definitywnego urządzenia lasu na terenie Okręgowego zarządu Lasów Państwowych w Szczecinie i Żarach (obecnie Zielona Góra).

Do chwili obecnej, podobnie jak całe Przedsiębiorstwo, wykonano 4 cykle 10- cio letnich planów urządzenia lasu.   W roku 2010 został zakończony 4 cykl (IV rewizja planu u.l.).

Zatrudnienie w Oddziale wahało się od 40 do 80 osób. W optymalnym okresie w skład załogi wchodziło 4 – 5 brygad urządzeniowych, 2 – 3 brygady geodezyjne oraz 1 – 2 brygady glebowo – siedliskowe.

Od początku istnienia Oddziału  jako odrębnej jednostki urządzeniowej, tj. od 1956 r., przekształconego 1 stycznia 1973 r. w Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej, kierowali Oddziałem następujący dyrektorzy:

o    Stanisław Kwiatek  – 1956 – 1966

o    Roman Bończyk      – 1967 – 1981

o    Henryk Kujawa       – 1982 – 1990

o    Edward Szumilas    – 1991 – 2002

o    Piotr Majchrzak       – 2002 – 2010

W naszym Oddziale prowadzona jest kronika od początku istnienia firmy.

Oddział BULiGL w Gorzowie od początku powstania pracował na terenie Szczecińskiego Okręgu Lasów Państwowych z siedzibą w Szczecinie,  czyli obejmował teren północno - zachodniej części kraju, oparty na granicy morskiej Dźwirzyno - Świnoujście, lądowej Nowe Warpno-Gryfino i rzecznej na Odrze Gryfino-Słubice. Lasy położone przy granicach stanowiły bardzo trudny i niebezpieczny teren, z uwagi na pozostałości wojenne, siedziby wojsk polskich i radzieckich strefę nadgraniczną.  Dotarcie do nich i praca były ograniczone.

Przebywanie w lasach nadodrzańskich, pozostałości po pobycie w nich wojska przed ofensywę Berlińską, było bardzo niebezpieczne. W nadleśnictwach położonych od Trzebieży do Słubic spotykało się pozostałości w postaci zniszczonego sprzętu wojskowego, liczne opuszczone stanowiska   i składy artyleryjskie, ziemianki, pościnane na wysokość 1 m drzewa użyte do budowy umocnień, często postrzelane i spalone drzewostany, a niekiedy, jak           w okolicach Kostrzyna, Namyślina, Łysogórek, Chojny i Piasek, druty kolczaste lub zasieki   z licznymi tablicami „MINY", „MIN NIET". O tych i innych zagrożeniach często informowali nas miejscowi pracownicy administracji leśnej.

Prace przy sporządzaniu „Przybliżonej Tabeli Klas Wieku" i Prowizorycznym Planie Urządzania Lasu były bardzo trudne, gdyż brak było jakichkolwiek map leśnych. W czasie działań wojennych prawie wszystkie siedziby nadleśnictw, leśnictw lub właścicieli prywatnych lasów zostały zniszczone lub spalone.

Prace terenowe organizowano bez znajomości terenu, braku jakichkolwiek map, przy częstych zmianach w nazwie miejscowości. Geodeci i taksatorzy, którzy dokonali pierwszego pomiaru i opisu taksacyjnego, dokonali wprost niewyobrażalnego wyczynu, który po upływie 70 lat trudno sobie wyobrazić. Szczęśliwie w tych skrajnie trudnych warunkach terenowych, szczególnie w nadleśnictwach nadgranicznych i nadmorskich, nikt nie przepłacił tego życiem lub kalectwem. Należy również podkreślić, że młode kadry dzielnie wspierały swą pracą          i postawą starszych kolegów.

Sprzęt używany do prac terenowych był stary i nietrwały. Do taksacji używano wysokościomierze Weisego, rzadziej Blume-Leisse, średnicomierze metalowe bardzo ciężkie, a wprowadzone później aluminiowe były lżejsze, lecz nietrwałe. Do pomiaru wyłączeń używano goniometrów busolowych, w których za statyw służył zwykły kij. W późniejszym czasie Oddział zakupił teodolito-busole produkcji NRD firmy Feirmess oraz produkcji polskiej PZO.

Jako ciekawostkę należy podać, że w nadleśnictwach, które ucierpiały  w czasie działań wojennych, w szczególności położonych wzdłuż rzeki Odry, mieliśmy obowiązek przy opisie taksacyjnym drzewostanu rębnego zaznaczyć, że jest on uszkodzony przez działania wojenne                     (drzewostan postrzelony). Domagały się tego okoliczne tartaki, które ponosiły duże straty przy awarii traków w czasie przerobu surowca na sortymenty. To właśnie w tych lasach stacjonowała Dywizja W.P. im. Tadeusza Kościuszki, która 16 kwietnia 1945 r. rozpoczęła forsowanie Odry, okupując tą operację dużymi stratami w ludziach i sprzęcie, czego  dowodem jest wielki cmentarz wojenny żołnierzy w pobliskich Siekierkach.

Transport, to następna dotkliwa bolączka lat 1946-1960. Praktycznie tylko PKP były podstawowym środkiem lokomocji. Aby z Gorzowa dojechać do nadleśnictw położonych     w części północno-zachodniej np. Międzyzdroje, Gryfice, Nowogard i innych, należało się liczyć z tym, że podróż potrwa cały dzień, a często i noc. Czekały też  nas 2 lub 3 przesiadki. Często wyjeżdżało się z Gorzowa wieczorem, aby następnego dnia po południu być na miejscu. Gdy do tego dodamy, że każdy pracownik oprócz bagażu osobistego miał ze sobą sprzęt do pracy, to podróż stawała się poważnym problemem. Podróże w teren i powroty do biura odbywały się raz na miesiąc lub rzadziej, w zależności od odległości i okoliczności.     W zasadzie podróżowała razem cała grupa pracowników, co sprawiało, że można było liczyć na pomoc kolegów.

Były również podróże ciekawsze, które pozostały na długo w pamięci z uwagi na zaistniałe sytuacje. Kiedyś, wracając do biura w Gorzowie, po zakończeniu prac terenowych  i odbiorze prac oraz po zakończeniu uzgodnień z nadleśnictwem, cała drużyna wraz                z kierownikiem, znalazła się w Stargardzie Szczecińskim, aby przesiadać się na pociąg do Krzyża. Był koniec listopada. Padał deszcz i było zimno. Na peronie piętrzyły się bagaże osobiste i sprzęt. Na pociąg do Krzyża trzeba było czekać około 3 godzin. My po odbiorze robót trochę zmęczeni i niewyspani postanowiliśmy skorzystać z restauracji dworcowej. Problem polegał na tym, że nikt nie chciał zostać, aby pilnować bagaży. Kierownik Drużyny  Tadeusz Owsiński  zdecydował, że w takim razie zostaje Rysiu (pułkownik) i Zdzichu. Reakcja Rysia była natychmiastowa: "Ja nie jestem od pilnowania, proszę czekać ja to załatwię". I nie czekając na to co powie Kierownik Drużyny ruszył w kierunku budynku dworcowego. Nie minęło 15-20 minut patrzymy a peronem idzie Rysiu w obstawie dwóch uzbrojonych „Sokistów". Myśleliśmy, że Rysiu został aresztowany. Po przyjściu do nas Rysiu odzywa się do „Sokistów" w te mniej więcej słowa „To są materiały i sprzęt wagi państwowej, a wy odpowiadacie za nie głową". Usłyszeliśmy „tak jest Ob. Pułkowniku" i w pełnym składzie udaliśmy się do restauracji, aby zjeść ciepły posiłek i nieco się pokrzepić. Będąc już w Gorzowie pytaliśmy Rysia jak to załatwił, ale nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Zaopatrzenie w sprzęt transportowy  zaczęło się  poprawiać od roku 1955 r. Biuro otrzymało pierwsze dwa motory SHL, Związki Zawodowe  zaczęły przydzielać talony na kupno rowerów, które w terenie stawały się głównym środkiem transportu. Do przewozu sprzętu wynajmowane były prywatne zaprzęgi konne. Od roku 1961 nastąpił wyraźny wzrost ilości pojazdów mechanicznych. Oddział posiadał już kilka samochodów osobowych, które służyły do przewozu w teren osób i sprzętu lub osób nadzorujących i kontrolujących pracę.

Niezrozumiała dla pracowników Oddziału była w owym czasie sytuacja, że Oddział         w Gorzowie Wlkp., mając nadwyżki mocy przerobowych, otrzymywał zlecenia od OZLP     Szczecinek (Nadleśnictwo Domisław, Lipie), OZLP Łódź (Nadleśnictwo Brzeziny, Regny), OZLP Poznań (Nadleśnictwo Margonin,) położone w znacznej odległości  od Gorzowa, co zwiększało w znacznym stopniu koszty administracyjne. Natomiast do nadleśnictw leżących    w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Gorzowa przyjeżdżali pracownicy oddziałów BULiGL w Brzegu i Łodzi. Tak wtedy animozja i polityka zwyciężała ekonomię i rozsądek.

Po zakończeniu prac terenowych i powrocie do siedziby oddziału, zaczynał się okres prac kameralnych, które również były prowadzone w trudnych warunkach lokalowych. Siedziba Oddziału, w której przyszło nam pracować, to poniemiecki budynek prywatny, nieprzystosowany do prac biurowych. Umeblowany sprzętami domowymi mało funkcjonalnymi na dodatek słabo oświetlony. Taksatorzy, przystępując do sporządzania opisów taksacyjnych, mieli do dyspozycji liczydła drewniane, 1 lub 2 na całą drużynę arytrometry  ręczne „Triumphator," a w późniejszych latach,  1 sumator elektryczny               z drukarką taśmową firmy „Rheinmeta" na jedną drużynę.

Pomocnik taksatora przystępował do nanoszenia wyłączeń na mapy gospodarcze w skali 1:10000, a po wykreśleniu tuszem granic, przystępował do obliczenia powierzchni używając planimetru „Reiss" produkcji NRD.

Z perspektywy 65 lat trudno sobie wyobrazić jak można było, dysponując takim sprzętem, dokonać podsumowania opisów taksacyjnych w powierzchni i masie, sporządzić tabelę powierzchniowo - masową, rejestr powierzchniowy oraz wszystkie plany gospodarcze, aby to wszystko w nadleśnictwie o powierzchni 5-7 tys. ha z sobą bilansowało.

Osobnym tematem prac kameralnych było kreślenie map i matryc gospodarczych w skali 1:10000, oraz matryc map przeglądowych w skali 1:25000. Po wykonaniu odbitek kolorowano mapy  drzewostanów  siedlisk, cięć i odnowień i inne mapy tematyczne, przewidziane instrukcją urządzania lasu. Prace te wykonywała „Pracownia Kameralna", skład której w 90% stanowiły kobiety, a były to panie Barbara Gabis, Regina Głowacka, Łucja Iskierska, Aleksandra Poszwińska, i wiele innych.

Była to mrówcza praca wykonywana na słabej jakości papierze i kalce technicznej,            a podstawowymi przyrządami były: deska kreślarska, piórko, grafion, cyrkiel, ekierka i linijka oraz tusz kreślarski. Do malowania map używano farb wodnych. W późniejszych latach jakość materiałów uległa stopniowej poprawie. Zaczęto też robić zakupy w NRD lub „PEWEKSIE". W tym czasie oddział zatrudniał tez 4-5 maszynistek biurowych, które zajmowały się sporządzaniem maszynopisów. Z uwagi na brak maszyn do pisania oraz złe warunki lokalowe, ta ilość pracownic nie gwarantowała terminowego wykonania prac, więc oddział był zmuszony do wprowadzenia tzw. prac zleconych. Polegały one na tym, że maszynistki z zaprzyjaźnionych Zakładów Pracy takich jak Przedsiębiorstwo „Las", OPPD, ZESPÓŁ SKŁADNIC L.P. podpisywały umowę-zlecenie na wykonanie określonej pracy w godzinach poza biurowych lub w domu, na swoich maszynach do pisania. W ten sposób dokonywano również sczytania maszynopisów z rękopisami.  Wzrastała liczba pracowników, warunki lokalowe były coraz trudniejsze. Dlatego w latach 1962-1963 dobudowano od strony północnej tzw. skrzydło, które z parterem i I-piętrem powiększyło powierzchnię biurową o około 200 m2.

W latach 1968-1977, z chwilą przystąpienia  oddziału do I-szej rewizji urządzania lasu, nastąpił wyraźny wzrost różnorodności prac, a do pracy przybyło wielu pracowników             z wyższym i średnim wykształceniem leśnym. W latach późniejszych niektórzy pracownicy po przepracowaniu kilkunastu lat w oddziale przechodzili do dalszej pracy zawodowej do DLP w Szczecinie (Henryk Mazurski, Andrzej Obitko, Jacek Kamiński), do DLP w Zielonej Górze (Kazimierz Kołosowski, Zbigniew Maciantowicz, Krzysztof Poczekaj), do DLP w Poznaniu (Grzegorz Nowak). Do Oddziału BULiGL w Poznaniu, wraz z Dyrektorem Romanem Bończykiem przeszli Jerzy Bohusz wraz z żoną Aleksandrą oraz Eugeniusz Jakubowski. Do Urzędu Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. odeszli Jan Bieńkowski                                   i Wincenty Piworun. Pani Urszula Matczuk wraz z mężem przeszła do pracy w 2-letniej pomaturalnej Szkole Leśnej w Porażynie. Tam, jako wykładowca przedmiotów     o tematyce urządzeniowej, przepracowała do emerytury, a jej uczniowie i wychowankowie jako młoda kadra, zasilali nasz oddział (np. Jerzy Czekirda).